Dziś po raz pierwszy od dłuższego czasu będzie wpis z mniejszą (choć tylko odrobinę) zawartością Lightrooma, za to z większą ilością NOWOŚCI!!!

W takim razie bez większych wstępów i stopniowania napięcia ruszam:

 

OD TEGO SIĘ ZACZĘŁO

Kilka miesięcy temu paskudny wirus przykuł mnie do łóżka. Nie to, żebym narzekała: w takich chwilach uwielbiam i swój kocyk, i stałą dostawę ciepłej herbaty :). W ramach codziennej prasówki uruchomiłam komputer i po nadrobieniu zaległości wzięłam się za „przekartkowanie” swojego bloga. Miałam duuużo czasu, a więc od deski do deski przeczytałam każdy wpis: ten bardziej osobisty, będący raczej relacją z sesji, i ten stricte lightroomowy.

I wiesz, co się wtedy stało?

Tych kilka tych lat, zamkniętych w kolejnych wpisach uświadomiło mi, jak bardzo dużo przez ten czas się zmieniło! Jednak to, co bez problemu dało się zauważyć to kierunek, w którym podążałam. Niby nieśmiało, niby nieświadomie, jednak z każdym przeczytanym wpisem wiedziałam, że to jest to, że o to właśnie mi chodzi!

W takim razie, bez zbędnych sentymentów, pozwoliłam wybrzmieć tej nieśmiałości do samego końca, miała iść w cholerę i tyle! Ostatecznie przegoniłam ją mówiąc głośno: JAK NIE TERAZ – TO NIGDY!!! I chociaż później próbowałam plany, które już powoli się rodziły, zbagatelizować i obśmiać chorobową gorączką, to jednak to, co już raz zakiełkowało w mojej głowie – nie dało się zagłuszyć i zdeptać byle trampkiem.

Przyszedł czas na działanie!

 

ZMIANY

Czy są one potrzebne? No raczej!

Jeśli w coś wierzę i jestem do danego pomysłu przekonana w 100% – nie wyobrażam sobie nie pociągnąć go dalej, nawet jeśli muszę przy tym pozamykać „stare” furtki. Życie jest zbyt krótkie, aby nie realizować swoich planów i marzeń.

Apropos marzeń, u GOSI ZIMNIAK (Gosia jest autorką tytułowego rysunku) przeczytałam kiedyś taki cytat:

JEŚLI NIE ZBUDUJESZ SWOJEGO MARZENIA, TO KTOŚ INNY ZATRUDNI CIĘ, ABYŚ POMÓGŁ MU ZBUDOWAĆ JEGO.

Te słowa zrobiły na mnie swego czasu tak piorunujące wrażenie, że do dzisiaj dźwięczą mi one w głowie.

W takim razie było dla mnie jasne, że czas na zmiany. Głównie po to, aby dać sobie samej więcej przestrzeni na realizowanie własnych planów, bo bez tego ciężko iść do przodu. Dzisiaj moja przestrzeń jest już tylko moja, no i Twoja, bo przecież dla Ciebie tutaj jestem :).

 

Co się zmienia? Nic. Nooo, może tylko z roku na rok moc szkieł w moich okularach :).

Co to wszystko zmienia dla Ciebie? Zupełnie nic! Wręcz przeciwnie, przygotuj się na jeszcze większą dawkę wiedzy teoretycznej, ale co najważniejsze – praktycznej. Każdy, kto tylko chce poznać, chce nauczyć się efektywnie pracować w Lightroomie – na pewno znajdzie coś dla siebie.

Tylko jedna sprawa:
to nie jest tak, że chcę z Ciebie zrobić mega-super-hiper lightroomowego wymiatacza, chociaż jeśli chcesz to ja nie mam nic przeciwko :). Najważniejsza jest lekkość pracy w tym programie, jasność obróbkowego kierunku i ta radość, gdy wszystko wychodzi Ci dokładnie tak jak powinno.

Lightroom to nie pępek świata, są znacznie ciekawsze rzeczy w życiu :). Dlatego też chcę Ci pokazać jak wycisnąć z tego programu wszystko to, co najlepsze, aby uzyskać fajne rezultaty jak najmniejszym nakładem czasu.

Potowarzyszysz mi w tym szaleństwie? :).

 

Uwaga uwaga! Muszę koniecznie wspomnieć jeszcze o trzech rzeczach:

niereguLRnik

Nie wiem jak to się stało, ale pomimo tego, że przez ostatnich kilka miesięcy praktycznie zniknęłam z „internetów” – mój niereguLRnik rozrósł się do mega imponujących rozmiarów! Część z Was już znam, bo całkiem miło gawędzimy sobie przy okazji każdego z odcinków newslettera, a jeśli nie znam – z ogromną przyjemnością poznam :).

Skądkolwiek do mnie przybywacie – wielkie dzięki za to, że jesteście: mua mua mua :*

 

#lightroomjestfajny

Od zawsze wiedziałam, że tak właśnie jest. Ale nie tylko Lightroom jest fajny, ale i ludzie, którzy Lightrooma lubią, no nie? :). Stad właśnie ten hashtag, który niech nas łączy zawsze i wszędzie! Zapamiętaj go koniecznie, bo przyda Ci się on już w niedalekiej przyszłości.

 

I tamtaratamtam, rzecz najważniejsza:

WYZWANIE

Lubię gadać, lubię działać, uwielbiam wychodzić ze swojej strefy komfortu – wiem, to trochę taki już wyświechtany zwrot, ale idealnie oddaje to całe szaleństwo, które od kilku miesięcy towarzyszy mi każdego dnia. „Szaleństwo” to już zaowocowało przygotowaniem przeze mnie kursu: OBRÓBKA B&W – W POSZUKIWANIU WŁASNEGO STYLU, a uwierz mi, że to jeszcze nie wszystko co chodzi mi po głowie :).

Dlaczego właśnie taki temat?

Bo wiem jak ważne jest odnalezienie swojej obróbkowej drogi, tego charakterystycznego wspólnego mianownika, przez który zawsze będziesz dzielić (stop! mnożyć raczej :)) swoją czarno-białą obróbkę. Ale też wiem, że nie da się tego odkryć, jeśli będziesz pracować nad swoimi zdjęciami chaotycznie, niejako błądząc po każdym panelu. Marzyłam o połączeniu tych wszystkich informacji  w jedną praktyczną, spójną całość …

… i nieskromnie powiem, że mi się udało! :).

Na temat samego kursu opowiem Ci już całkiem niedługo, póki co jednak zapraszam Cię na małą przygrywkę, króciutkie wyzwanie, które już za chwileczkę, już za momencik wystartuje.

 

Dla kogo jest to wyzwanie?
Dla każdego kto ma Lightrooma i nie zawaha się go użyć! :).

 

Zapisz się koniecznie, bo nawet jeśli nie zdecydujesz się na dalsze szlifowanie swoich umiejętności, to poznasz kilka prostych trików, które ułatwią Ci obróbkowy start! Do przepracowania, do przećwiczenia i nabrania pewności, że… CHCESZ WIĘCEJ! :).



KONIEC, A RACZEJ DOPIERO POCZĄTEK!

Całkiem spory wpis z tych nowości mi powstał, ale tak to już jest, że jak się nabierze wiatru w skrzydła to potem ciężko wyhamować. Zresztą, po co to robić? :).

Ale co najważniejsze: ten wpis dedykuję Tobie, tak TOBIE, bo bez Ciebie nie byłabym dokładnie w tym miejscu, w którym zdecydowałam się być!
Dziękuję i mam nadzieję, że widzimy się w wyzwaniu? To w takim razie Ty leć się zapisać, a ja uciekam dopinać pozostałe nowości na ostatni guzik, aby zawsze i wszędzie móc Ci pokazać, że #lightroomjestfajny :).

Uściski, Ruda