Budzik 7:30…

„Mamo, jeszcze pięć minut!”.

Stop, wróć – to nie ta bajka. W tej bajce jestem starsza o jakieś 30 lat i sama jestem mamą :).

 

Zwlekam się z łóżka usilnie poszukując swoich kapci, które pewnie jak zwykle pies gdzieś wywlókł. Pewnie je znajdę, pewnie nie za szybko. No nic. Idę. Dobra, pójdę za chwilkę, najpierw czułe mlaśnięcie jęzorem w wykonaniu pewnego puchatego stwora, który sporo ma na sumieniu. A już na pewno moje kapcie…

Teraz czas na Hankę. Posuwistym krokiem: prawa-lewa-prawa-lewa w myślach błagam o kawę. I o to, aby moja córka wstała prawą nogą, bo inaczej nici z idealnego poranka.

  • „Hania, wstawaj, czas do szkoły”.
  • „Mama, jeszcze pięć minut!”.

Mam wrażenie, że przeżywam jakieś deja vu… :P

 

Czemu ten pies tak piszczy??? Ruda, ogarnij się i wypuść go na dwór, bo za chwilę Twój idealny poranek zamieni się w poranek ze szmatą w łapie!

Zbiegam ze schodów jedną ręką zgarniając psa, a drugą ciągnąc Hanię za sobą. W innym przypadku za chwilę będę musiała raz jeszcze iść na górę, aby ściągnąć ją z łóżka.

Ależ ja mam kochaną córkę, włączyła ekspres do kawy, czyżbym rzeczywiście dzisiaj wyglądała na silnie potrzebującą kofeiny? Pomyślę o tym jutro! Póki co szybkie śniadanie (kisiel to nie śniadanie, ale nie dzisiaj – dzisiaj przejdzie każda opcja), parę łyków kawy i… czuję, że góry mogę przenosić. A już na pewno uskutecznić codzienną tyradę:

  • Hanka, kończ śniadanie!
  • Myj zęby!
  • Dlaczego jeszcze się nie ubrałaś?
  • Strój w kropki? Skąd ja Ci go teraz wytrzasnę?
  • Liczę do trzech: raaaaz, dwaaaa,… trzyyyyyyyy!!!

 

20 minut później jesteśmy w drodze do szkoły i mimo iż w głowie układam już sobie plan działania na najbliższe godziny – mówię nasze magiczne hasło, które ma zaczarować nam każdy dzień:

JAKI DZISIAJ BĘDZIE DZIEŃ?
DOBRY! :)

[i teraz wszyscy nucą sobie pod nosem piosenkę Rynkowskiego :P]

 

Wracam do domu i… słyszysz to? Cisza!!!!!!! Mogłabym tak jej słuchać i słuchać bez końca…

 

Parę godzin później…

15:00, tym razem już bez budzika.

Czuję jak zegar tyka we mnie tik-tak-tik-tak i podświadomie wyłącza moje wszystkie procesy myślowe, tym samym kierując mnie w stronę drzwi. Czas do szkoły po najmłodszą.

I już wiem, że kilka najbliższych godzin będzie ciągłym odpowiadaniem na pytania, gderaniem, proszeniem, krzyczeniem (przyzwyczaiłam się już do myśli, że nigdy nie zostanę Matką Roku!). I tak do wieczora kiedy to zacznę marzyć o winie. Takim różowym, z bąbelkami. Oczywiście na marzeniach jak zwykle się skończy, bo odbierając Hanię ze szkoły po raz kolejny zapomniałam wstąpić do sklepu…

Kaśka myśl! Wypij kubek gorącej kawy, wiadro nawet, ale myśl! Kolorowanki, kredki, taaaa, jasne. Bajka! O! To da mi jakieś pół godziny na zorganizowanie szybkiego obiadu. Musi wystarczyć.

 

Po obiedzie pięć minut przerwy, pięć minut dla matki – matka maluje paznokcie! To święty czas! :).

Rozumie to nawet pies, który wyjątkowo nie piszczy, żeby wypuścić go na dwór. Dobry piesek :). Oszzzzz, jasny gwint! Już wiem dlaczego nie chce iść na dwór! Że też musiałam wdepnąć w tę kałużę!

Jestem kwiatem lotosu, jestem %^$*&^*^&% kwiatem lotosu!

 

Kolejnych kilka godzin to maraton nieustających potyczek słownych, kompromisów, a także ogarniania sytuacji na przemian z jej nie ogarnianiem. Życie, coś czuję, że lepiej już nie będzie… :).

 

Wieczór. Dla ścisłości: dość późny wieczór.

Prysznic, buziak, przytulas i ufffff… wolne! Co prawda bez wina, ale za to z ogromną przyjemnością pakuję się z książką na kanapę. Tylko ja i upragniona, zaległa lektura.

Ale, że jak? Że co? To już wszystko? Nikt już nie będzie się kręcić i akcentować swojego jestestwa aż do samego rana? Czeka mnie spokojny wieczór w CISZY? W sumie cisza sama w sobie nie jest taka zła! Spokój po całodziennej bieganinie jest wręcz przeze mnie pożądany każdą komórką mojego organizmu. Szkoda, że nie mam tego wina…

Chyba kocham ciszę. Zdecydowanie kocham ciszę…

.

.

.

.

.

.

„MAAAAMAAAA!!!!!!!
Przyniesiesz mi wodę do picia???”

 

—————————–

Hanko,

są dni kiedy najmocniej uwielbiam Cię, gdy spisz, ale musisz wiedzieć, że i tak kocham Cię nad życie. Wszystkiego najlepszego z okazji Twoich 9 Urodzin!

Love :*

portrety dzieci birmingham

sesja dziecięca w studio birmingham