CASE STUDY to cykl wpisów, w których będę przybliżała Ci kobiety, z którymi spotykam się na lightroomowym kursie. Zobaczysz, że to dokładnie takie same kobiety jak Ty i ja, które sprytnie łączą fotograficzną pasję, dom, pracę, dzieci i do tego jeszcze osiągają niesamowite rezultaty!

I nie ma znaczenia, czy zdjęcia, które wychodzą spod ich rąk trafiają do innych osób, czy też tworzą najpiękniejsze rodzinne albumy ever – zdjęcia każdej z nich zasługują na to, aby pokazać je całemu światu!!!

 

Agnieszka, z czym kojarzy Ci się

Lightroom?

Z Twoją osobą Kasiu, bo od początku uczę się pod Twoim okiem. Pierwsze spotkanie miałyśmy w AFD, następnie na kursie obróbki B&W, którą pokochałam całym sercem, a teraz znowu pracujemy razem. Dzięki Tobie osiągam w LR efekty, na których mi zależy. Nie chcę i nie potrzebuję nic więcej!

 

Dziś zapraszam Cię na rozmowę z Agnieszką Duchnicką, która zajmuje się fotografią rodzinną, kobiecą, portretową i okolicznościową. To zawodowo, bo prywatnie jest ogromną fanką lomografii i fotografii lifestyle, a także Projektu 365 dni. Agnieszkę poznałam na kursie Obróbka B&W w Lightroomie, ale jak to z moimi  kursantkami bywa – nasza przygoda wcale nie skończyła się na jednym kursie :). Jaka fotografia i jaka obróbka kręci ją najbardziej, jak łączy pasję z codziennością, jak przekracza swoje granice i stale szuka czegoś nowego – o tym wszystkim przeczytasz poniżej.

Znajdziesz ją tutaj:

Agnieszka, oglądając Twoje zdjęcia nie sposób się przy nich nie zatrzymać. To, w jaki sposób pokazujesz codzienność swoich najbliższych, to, jak rejestrujesz dzieciństwo swoich dzieci – jest absolutnie niesamowite! Opowiesz mi o swoich fotograficznych początkach? Jak to się stało, że aparat trafił w Twoje ręce?

Agnieszka: Myślę, że ku fotografii pociągnęła mnie właśnie chęć posiadania w albumach rodzinnych niebanalnych ujęć oraz silna potrzeba zmian. Pamiętam, że bardzo szybko przestałam rozstawać się z aparatem, towarzyszył mi on zawsze i wszędzie! Każdego dnia zamykałam w kadrach ulotność chwil jakby to był mój obowiązek. Bardzo pomagał mi w tym (i cały czas pomaga) Projekt 365 dni, w którym uczestniczę już od ponad 800 dni. Obecnie dokumentuję naszą codzienność… telefonem! Uwielbiam ten rodzaj fotografii.

Bawię się obróbką, ale wkładam w tę pracę całe serce i cieszę się, że końcowy efekt ma taką moc!

Agnieszka, Twoje czarno-białe zdjęcia przyciągają niczym magnes! Pamiętam kiedy pierwszy raz weszłam na Twoją stronę www i już zdjęcia, które znalazłam na zupełnie pierwszej  stronie sprawiły, że zatrzymałam się przy nich na dłużej! Ile w nich jest treści, ile tam się dzieje, do tego ta obróbka – jednym słowem widzę tam kawał Twojej porządnej roboty!

Agnieszka: Do każdego pomysłu na kadr lub cykl podchodzę bardzo indywidualnie. Bawię się obróbką, ale wkładam w tę pracę całe serce i cieszę się, że końcowy efekt ma taką moc! O to właśnie mi chodzi. Chcę, aby emocje aż wychodziły z kadru, aby czuło się ten śmiech, radość, ból i strach. Do takich zdjęć czarno-biała obróbka jest idealna, uwielbiam ją! Monochrom mam ustawiony już w aparacie, a więc widzę te zdjęcia w B&W już na etapie ich wykonywania. Bardzo często już takie właśnie pozostają, chociaż zdarza się, że decyduję o tym dopiero na etapie obróbki.

Moje sesje mają charakter reportażu, który można malować samym tylko B&W. Nastrój, emocje, mimika, chwila zamyślenia, zapatrzenia i… powstaje bezcenny kadr! Cierpliwie wyczekuję takich momentów, bo warto je zapisywać.

O tak! To chyba już wiem, co jest dla Ciebie najważniejsze w fotografowaniu :).

Agnieszka: Najważniejsze jest dla mnie pokazanie codzienności dokładnie taką jaka jest. I nie ma znaczenia czy robię zdjęcia dla siebie do rodzinnych albumów, czy dla klientów w ramach zlecanych przez nich sesji. Pamiętam, że kiedy zaczęła się moja przygoda z fotografią nawet nie marzyłam, że to się stanie, ale… to się dzieje!!! Niezmiernie się cieszę, że mogę robić zdjęcia osobom, do których przemawia mój styl fotografowania. Ma to dla mnie ogromne znaczenie.

Agnieszka, widzę, że specjalizujesz się w sesjach reporterskich, lifestylowych, ale wykonujesz również portrety. Powiedz mi, na jakie sesje najczęściej decydują się Twoi klienci? Czy rzeczywiście takie lifestylowe podejście do uwieczniania rodzinnych chwil staje się coraz popularne?

Agnieszka: Lifestyle jest pewnego rodzaju reportażem, cząstką codzienności, która tworzy historie. W tym przypadku nie tyle liczy się ustawienie bohaterów, co więź, która ich łączy. To naprawdę wspaniałe, że przyszedł ich czas. Portrety zawsze się obronią. Jest w nich taka moc, że zawsze jest na nie miejsce: czy to jako część reportażu, lifestylu, czy jako odrębna sesja. Uwielbiam portrety z sesji kobiecych!

Całą obróbkę od początku do końca wykonuję w Lightroomie! Robię w nim wszystko, wyciskając jak cytrynę możliwości, które w nim się znajdują.

O tak, kobiety są wręcz stworzone do tego, aby je portretować. Ile emocji może pojawić się na naszych twarzach tylko podczas jednego spotkania!

Agnieszka: Dokładnie! Sam moment zamyślenia, zwykła chwila picia herbaty czy robienia makijażu… Piękno kobiet jest widoczne w każdej chwili. Tak mamy i już :).

Agnieszka, a powiedz mi, czy całą swoją obróbkę wyciągasz z Lightrooma, czy wspomagasz się jeszcze innym programem? Pytam, bo masz bardzo charakterystyczny styl obróbki i baaardzo jestem ciekawa czy udaje Ci się go w całości wyciągnąć z lightroomowych suwaków.

Agnieszka: No jasne, że całą obróbkę od początku do końca wykonuję w Lightroomie! Robię w nim wszystko, wyciskając jak cytrynę możliwości, które w nim się znajdują. Od czasu do czasu nakładam na gotowe zdjęcia kolorowe filtry na Instagramie, ale robię to tylko wtedy, gdy mam pewność, że nie popsują one mojej obróbki.

Fotografia czarno-biała jest ponadczasowa i kocham ją bezgranicznie, ale równie mocno uwielbiam kolor!

A skoro już jesteśmy w LR, to powiedz mi bez jakiego narzędzia nie wyobrażasz sobie Lightrooma?

Agnieszka: Pędzel to podstawa!!! I oczywiście krzywe tonalne!!! Uwielbiam krzywe RGB za zabawę kolorami, którą mi umożliwiają.

A gdybyś miała wybierać: KOLOR czy B&W? :).

Agnieszka: Hmm, chyba nie lubię tego pytania :). Fotografia czarno-biała jest ponadczasowa i kocham ją bezgranicznie, ale równie mocno uwielbiam kolor! Barwy, nasycenie, moje krzywe i zabawa kolorami… W obróbce zawsze chodzi o to, aby przybliżyć rzeczywistość, która zachwyca. Można to zrobić w B&W, ale jeśli chce się docenić i podkreślić porę dnia, porę roku, naturę, to kolor po prostu rządzi i już!

Agnieszka, chciałabym jeszcze na chwilę wrócić do fotografii mobilnej, bo wiesz jak jest: najlepszy aparat to zawsze ten, który ma się przy sobie i na ogół jest to właśnie komórka :). Opowiesz mi o niej coś więcej? W czym Ci ona pomaga, jak bardzo ułatwia życie?

Agnieszka: Wiesz jak jest, rodzina fotografa ma ciężki żywot :). Komórka ma to do siebie, że ułatwia mi łapanie ważnych chwil w sposób niezauważony dla najbliższych, co daje mi naprawdę ogromną przewagę. Do tego bez problemu mogę robić zdjęcia w takich miejscach jak szpital czy szkoła, a także… zdjęcia pod wodą!

 

OMG, zdjęcia pod wodą? Opowiedz mi o nich ko-nie-cznie! Jak się do nich przygotowujesz? Jak fotografujesz? Masz jakieś swoje patenty, które Ci to ułatwiają?

Agnieszka: To chyba już taka kolej rzeczy, że w pewnym momencie tradycyjne robienie zdjęć przestaje wystarczać i chłonie się wszystkie niebanalne techniki. A umówmy się, dzieci w połączeniu z wodą to mega żywioł i mega zabawa! I o to właśnie chodzi, aby to wszystko uchwycić, i to najlepiej bez patrzenia na ekran.

Podczas fotografowania mojej rodziny mocno eksperymentuję. Łączę lomografię, cross processing na etapie obróbki, co daje mi dużo luzu i swobody. Sprawia mi to ogromną frajdę, tym bardziej, że efekt końcowy bardzo często różni się od mojej wizji.

rozmowa z Agnieszką Duchnicką

Inne programy obróbkowe nie dają mi tego, co oferuje mi Lightroom. To w tym programie odnalazłam swój styl obróbki zdjęć i to ten program znam na wylot.

No muszę o to zapytać: pod wodą robisz zdjęcia aparatem czy komórką?

Agnieszka: Komórką. Pokrowiec odporny na ekstremalne warunki (podobno :)) mam założone na stałe. Cudowne są te wszystkie nowinki. Tak, przyznaję się, jestem fotograficzną gadżeciarą :).

rozmowa z Agnieszką Duchnicką

Bez tych gadżetów bardzo często nie byłoby fajnych zdjęć, bo umówmy się, która z nas bez problemu włożyłaby telefon (o aparacie nie wspomnę!) do wody :). OK, a w jaki sposób te komórkowe zdjęcia obrabiasz? Korzystasz z opcji, które masz  w swoim telefonie, czy jednak i w tym przypadku wygrywa Lightroom?

Agnieszka: Oczywiście, że całość dopełnia Lightroom mobilny, jak inaczej :). Korzystam, bo nie ukrywam, że wszystko mogę zrobić w nim w mgnieniu oka. Lightroom w wersji mobilnej jest mega wygodny, a do tego ma wszystkie funkcje, które są dostępne w wersji desktopowej (wszystkie, które potrzebuję). Różnice są tak nieznaczne, że “nie bolą”. Inne programy obróbkowe nie dają mi tego, co oferuje mi LR. To w tym programie odnalazłam swój styl obróbki zdjęć i to ten program znam na wylot.

 

To teraz jeszcze trochę “pociągnę Cię za język” w temacie lomografii, w jaki sposób szukasz tematów do tego typu zdjęć? A może wcale nie szukasz, bo lomografia to Twoje drugie imię? :).

Agnieszka: Dokładnie tak, nie szukam, to wszystko dzieje się naturalnie. To taka część mnie. Zawsze mam przy sobie aparat albo telefon i przy ich pomocy zapisuję historie. Nie przejmuje się zasadami fotografii, z ogromną przyjemnością je łamię. Nie patrzę na ekran w momencie robienia zdjęć, nie przejmuję się ostrością. Tu nic nie jest idealne, wręcz wszystko jest na opak. Nie wszystkie zdjęcia są udane, ale te, które są – nie sposób powtórzyć. Uwierz mi… są mocno artystyczne!!! A dzięki nasyceniu i zabawie z kolorami, dodanie winiety, mocnego kontrastu są jeszcze ciekawsze. I chociaż do tego typu zdjęć są dedykowane programy obróbkowe, to ja swój efekt osiągam w Lightroomie.

Spróbuj, to naaaprawdę wciąga! :).

 

W takim razie muszę spróbować! Co prawda obawiam się, że w tym całym moim poukładanym fotografowaniu takie lomograficzne szaleństwo może nie przejść, ale co tam – spróbuję! :).

Agnieszka, i tak już zupełnie na sam koniec: jaką dałabyś jedną, jedyną wskazówkę osobom, które wciąż odkładają na później podciągnięcie swoich lightroomowych umiejętności. Od czego powinny zacząć, aby już na starcie (zamiast zniechęcenia) pojawiły się fajne efekty?

Agnieszka: Mój styl obróbki i spojrzenie na postprodukcję zawdzięczam nauce pod Twoim czujnym okiem Kasiu, które wychwyci wszystko i cierpliwie pokieruje, aby efekt końcowy zapierał dech. Czarujesz Kasiu!!!! Podczas nauki pojęcia abstrakcyjne stały się oczywiste, rzeczy niebanalne stały się banalne. Dziś potrafię wykorzystać każdy suwak, każdą funkcję i wiem, że w Lightroomie można zdziałać naprawdę wszystko. Pytasz jaki powinien być lightroomowy początek? Na Twoich kursach serio serio :).

Agnieszka, bardzo dziękuję Ci za wspólną rozmowę!

Nie wiem jak Ty, ale ja mogłabym słuchać takich opowieści w kółko i wciąż! Są dla mnie niesamowicie inspirujące i jasno pokazują, że nie ma znaczenia, czy pracujesz w Lightroomie w komputerze, czy w komórce – zawsze możesz osiągnąć super efekty i co ważniejsze, swój własny niepowtarzalny obróbkowy styl – Agnieszka jest na to najlepszym przykładem!

A Ty? Lubisz takie historie? Inspirują Cię do działania? Czujesz po ich przeczytaniu potrzebę wskoczenia do Lightrooma? Daj mi znać ko-nie-cznie! :).

Podobne
wskazówki

Pin It on Pinterest

Podziel się!

Puść ten wpis dalej w świat: